Home » Zarządzanie wiedzą » Folwark wiecznie żywy

Folwark wiecznie żywy

Autor: Dr Jan Fazlagić

Piotr Koza – brzmi cokolwiek banalnie. A Szanowny Pan profesor doktor habilitowany inżynier dyplomowany Piotr Koza??? Znacznie lepiej! Polski boom edukacyjny ostatnich 20 lat po części można wytłumaczyć chęcią ucieczki do nobilitującego (do niedawna) grona posiadaczy tytułu magistra. A jak to się wszystko zaczęło? Cofnijmy się 1000 wstecz. Biedni, niepismienni słowianie zamieszkujący tereny od łaby po Dniepr z łatwością poddawali sie wpływowi dobzre zorganizowanych pzredstawicieli plemion Germańskich, którzy odiwedzali nasze tereny. Na terenach słowian nie ma sladów walk pomiędzy tubylcami a Wikingami – najeśćcami z Północy. Nasz naród juz na samym poczatku nowozytnego rozowju poddał sie obcym wpływom. Około 25% herbów szklachty Polskiej posiada motywy skandynawskie. Czy Mieszko I był Germanem? Byćmoże. Tak czy inaczej silne rozwarstwienie naszego społeczenstwa ma długowiekową tradycję. Popyt na zboże w Europie zachodniej spowodował dwfinitywne wykształćenienie się folwarku – miejsca, w któ®ym de facto praktykowano niewolnictwo. Najdłużej poddanstwo chłopów utrzymało się w byłym zabozre Rossyjskim. Ku nieszcześciu anszego kraju to włąsnie tam, w Warszawie ulokoała się stolica naszego panstwa po roku 1600. Polska drobna szlachta była czymś jedynym w swoim rodzaju. W niektórych dzielnicach, np. na Mazowszu stanowiła 25% ogółu mieszkańców. Zdarzało się, że tzw. szlachta zaściankowa tworzyła całą ludność odseparowanej od chłopów osady, tzw. zaścianka. Szlachcice bronili swojego sposobu życia z zajadłą determinacją; zwracali się do siebie per „Pan” i „Pani”, a do chłopów mówili per „ty”. Nie zajmowali się handlem. Do miasta zawsze jechali konno, choćby na kucyku; nosili karmazynowe kontusze i broń – choćby to była symboliczna szabla z drewna. Mogli mieszkać w ruderach, ale każda taka rudera musiała mieć ganek, a nad nim – tarczę z rodowym herbem.

Chłopi – posługujący się kodem folwarcznym – nie mieli własności, odnosili się z wielkim szacunkiem i bojaźnią wobec szlachcica, właściciela folwarku. Ten z kolei spoglądał na nich jak na pół-ludzi. Szlachcic – posługujący się kodem sarmacko-szlacheckim – utrzymywał kontakt z europejskim nurtem myślenia, często studiował na zachodzie, korzystał z innowacji technologicznych, które były importowane z zachodu, a za które płacił dochodami ze sprzedaży zboża. Folwark funkcjonował w Polsce realnie do 1945 r. (szczególnie na terenach obecnej Polski centralnej i wschodniej). Jednak w mentalności Polaków jego dziedzictwo przetrwało do czasów obecnych.

„Kod folwarczny” to zakodowany w mentalności ludzi sposób postrzegania relacji w miejscu pracy i wynikający z niego system wartości i przekonań wśród pracowników. „Kod folwarczny” – jak wynika z badań socjologicznych – jest mocno zakorzeniony w kulturze organizacyjnej polskich przedsiębiorstw. Choć wywodzi się z kultury wiejskiej nie można powiedzieć, że obecnie, w roku 2008 w Polskiej kulturze “kod folwarczny” występuje wyłącznie w małych miastach. Natomiast znacznie utrudnia młodym ludziom z małych miejscowości poruszanie się w miejskiej dżungli, i co gorsza, jeśli zdarzy się, że osoba wywodząca się z tego kręgu kulturowego zajmie wysokie stanowisko, konsekwencje tego są poważne. Pojawiają się zjawiska powielane z folwarku, brak szacunku dla „chłopów” (podwładnych („chłopów”, nepotyzm – zatrudnianie krewnych („klientelizm”).

W Polsce badania nad stosunkami w miejscu pracy przeprowadził prof. Janusz Hryniewicz (J. H., Stosunki pracy w polskich organizacjach, Scholar, Warszawa 2007), w której przedstawił wyniki badań przeprowadzych wraz ze współpracownikami. Z jego studiów wynika, że w polskich firmach ustabilizowała się folwarczna kultura organizacyjna, która zaczęła rozwijać się w XVI w., wraz z podziałem Europy na zachodni i wschodni kompleks gospodarczy (tzn. sposób zarabiania pieniędzy, na zachodzie dominowali kupcy i rzemieślnicy, a na wschodzie europy szlachta wraz z masami chłopów – pół-niewolników). Cechą typową dla polskiej kultury narodowej stał się folwark, a dzisiaj obserwujemy w polskich firmach echo kilkusetletniej tradycji. Wśród polskich pracowników dominują aspiracje charakterystyczne dla poddanych w folwarku:

  • cenią oni sobie najbardziej pewność pracy, dobrą organizację, dobre stosunki ze współpracownikami i kierownikami, szacunek;
  • oczekują ciepłych emocjonalnie relacji koleżeńsko-rodzinnych;
  • nisko cenią osiągnięcia indywidualne – są one akceptowane tylko pod warunkiem, że nie naruszają nieformalnych hierarchii prestiżu;
  • pracownicy źle patrzą na wyróżnienia i wyjątkowe sukcesy swoich koleżanek i kolegów. Sukces oznacza często alienację pracownika w swoim środowisku. W takim środowisku innowacje są tępione.

Folwarczny styl myślenia charakteryzuje także kadrę menadżerską. Najmniej rozpowszechnionym stylem kierowania w polskich organizacjach jest styl demokratyczny, angażujący pracowników w analizę problemów i podejmowanie decyzji. Wśród polskich menedżerów dominują postawy autorytarne, „wodzowskie” lub w mniej radykalnej formie – biurokratyczne. „Wodzowski” styl kierowania jest emocjonalny i mało przewidywalny dla pracowników. Co gorsza, pracownikom w Polsce generalnie odpowiada taki styl kierowania. Jednym z wyjaśnień jest wpływ systemu edukacji w Polsce, który nie tylko utrwala, lecz także naucza funkcjonowania w „kodzie folwarcznym”. Relacje nauczyciel–uczeń są później powielane w miejscu pracy w układzie przełożony–podwładny. Zacofanie gospodarcze Polski wobec zachodu ma swoje odzwierciedlenie nie tylko w infrastrukturze (np. brak dobrych dróg), lecz także w archaicznej kulturze organizacyjnej panującej w większości polskich firm. Okres PRL utrwalił feudalne stosunki między pracownikami. W gospodarce niedoboru poleganie na nieformalnych układach, rodzinnych koneksjach było jedyną szansą na uzyskanie dostępu do cennych zasobów. Socjalistyczny zakład pracy w PRL w połowie XX w. przypominał pod wieloma względami feudalny folwark z XVIII w. Miejsce pracy traktowane było przez wyalienowanych pracowników jako miejsce realizacji prywatnych celów gospodarczych (np. stąd kradzieże drobnych elementów wyposażenia zakładu pracy).

W Polsce na początku XXI w. mamy do czynienia ze stykaniem się niejako dwóch kultur. Z bardzo dużym uproszczeniem można powiedzieć, że kultura „kodu republikańskiego” jest „młoda, miejska i zachodnia”, a kultura “kodu folwarcznego” jest „starsza, małomiasteczkowa i wschodnia”. Uproszczenie to jest (zbyt?) daleko idące, ponieważ z pewnością w małych miasteczkach polski wschodniej istnieją firmy, w których dominuje „kod republikański”, a w Poznaniu czy Warszawie z pewnością można spotkać organizacje zdominowane przez „kod folwarczny”. Oprócz kryterium geograficznego w poszukiwaniu organizacji typowych dla danego kodu można by zastosować kryterium branżowe. „Kod folwarczny” z pewnością dominuje na państwowych uczelniach. Z kolei trudno będzie odnaleźć firmy zdominowane przez ten kod w branży marketingu interaktywnego czy IT. Trzecim kryterium, które może pomóc w odszukaniu (identyfikacji) organizacji kultywujących „kod folwarczny” może być struktura wiekowa pracowników. Firmy zdominowane przez pokolenie Y w zasadzie nie powinny mieć problemów z “kodem folwarcznym”. “Kod folwarczny” jest tak obcy kulturowo polskim dwudziestolatkom jak ideały endecji z lat 30. XX w.

W Polsce pojawia się coraz więcej firm, w których obowiązuje “kod republikański”, jednak jeśli taka firma zacznie współpracę z firmą, w której dominuje “kod folwarczny” pojawią się konflikty wartości, podobne do tych, jakie pojawiają się w przypadku współpracy przedsiębiorstw pochodzących z dwóch różnych krajów.

Nie ulega wątpliwości, że polskie społeczeństwo jest poddawane szybkim zmianom kulturowym. Takie szybkie zmiany budzą opór i niezrozumienie. Przykłady zderzenia kultur „starej” i ”nowej” są znane nie tylko w Polsce:

W ostatnich latach obserwujemy renesans zainteresowania kwestiami kulturowymi. Wejście Polski do Unii Europejskiej oraz migracje zarobkowe setek tysięcy Polaków spowodowały, że kwestia odrębności kulturowej stała się obiektem zainteresowania przeciętnych Polaków. Dzięki intensywnym kontaktom zagranicznym polscy studenci, naukowcy, robotnicy budowlani, informatycy, kierowcy autobusów, dentyści itd. na własnej skórze przekonują się, czym jest odrębność kulturowa. To, co jest w Polsce oczywiste i normalne: całowanie kobiet w rękę, przywiązanie do rytuałów i tradycji kościoła katolickiego, biesiadne spędzanie wolnego czasu itd. – za granicą okazuje się egzotyczne i co ważniejsze nieprzydatne do skutecznego funkcjonowania w obcej kulturze. Również w polskich przedsiębiorstwach obserwujemy dualność kulturową. Do szybko rozwijających się zakładów pracy na obrzeżach Polski zatrudniani są wysokoopłacani menedżerowie rekrutowani z wielkich ośrodków miejskich. Powstają napięcia wynikające ze „zderzenia kultur (culture clash).

Niestety „kod folwarczny” przez jakiś czas będzie elementem naszej rzeczywistości. Z badań „Diagnozy społecznej” prowadzonych od 2000 r. pod kierownictwem Janusza Czapińskiego wynika, że Polacy są narodem bez społeczeństwa. Najniższy wśród społeczeństw Unii Europejskiej poziom zaufania przekłada się na niską jakość kapitału społecznego, a ta na zdolność do komunikacji opartej na porozumieniu i kooperacji. W efekcie nieodmiennie na bardzo niskim poziomie utrzymują się oceny innowacyjności Polaków, a także zdolność do modernizacji w warunkach późnej nowoczesności.

Mówi się, ze wyjazd setek tysięcy Polaków na zachód przyczynie się do modernizacji Polskiego społeczeństwa. czyżby? Czy potomkowie chłopów pańszczyźnianych z Mazowsza i Podlasie pracując na zmywaku w Londynie, popijając po pracy piwo w Parku w Dublinie naprawdę nauczą się kodu republikańskiego? Wręcz przeciwnie! Również Polska szkoła nie sprzyja kształtowaniu kodu republikańskiego Nauczyciel nadal odgrywa wobec ucznia rolę „dziedzica”. Kod folwarczny kwitnie w Polskich uniwersytetach – prawdopodobnie, dlatego, ze w latach PRL-u wielu ambitnych młodych ludzi ze wsi znajdywało możliwość kariery właśnie na uczeniach. Dziś te same osoby w wieku lat 60+ nie zmieniał nabytych w latach młodości (60- tych XX wieku, PRL-owska wieś zdominowana przez PGR-y) nawyków tylko, dlatego, że w ich pokoju jest bezprzewodowy internet.